Czy choroby jelit to w XXI wieku wciąż temat tabu?

Pod jednym z moich wpisów odezwała się czytelniczka, którą bardzo zbulwersowało to, co napisałam o objawach u mojego syna.

Rozumiem, że moje wpisy dla osób, które nie mają styczności z chorobami jelit mogą być bardzo kontrowersyjne, nawet nie do przyjęcia. Natomiast ci wszyscy, którzy chorują lub mają w bliskim otoczeniu taką osobę, uznają to o czym piszę za coś normalnego. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym, dlaczego jedne choroby są „lepsze”, a drugie „gorsze”? Nie zapomnę hejtu pod wywiadem z Agatą Młynarską, w którym opowiadała o swoich problemach zdrowotnych (dla niewtajemniczonych – cierpi na nieswoiste zapalenie jelit). Dlaczego opisy migreny, chorób kręgosłupa czy stawów (itp. itd.) są czymś normalnym, a objawy nieswoistych chorób zapalnych jelit mają pozostać tabu? Dlaczego można pisać o problemach alkoholików czy uzależnionych od narkotyków, a opis objawów choroby Crohna budzi sprzeciw? Czy ludzie, którzy mają to nieszczęście, że niezależnie od swojej woli zachorowali, wciąż muszą ukrywać swoje objawy? Uważam, że nie. Choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy inne nieswoiste zapalenia jelit to nie powód do wstydu.

Nie każdy powinien czytać tego bloga, ale ja nadal będę go pisać.

Choroba nie jest medialna, a jej objawy bardzo nieprzyjemne – czasem tak wyniszczające, że prowadzące nawet do śmierci. To nie jest jednak powód, żeby przemilczać schorzenie, na które cierpi w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób. Może dzięki temu blogowi ktoś, kto ma podobne objawy przełamie wstyd i uda się do lekarza.