Nadeszła już pora na marychę

Ostatnie dni były trudne. Myślałam, że po uzupełnieniu żelaza wszystko zacznie powoli wracać do normy. Niestety nie zaczęło. Od zeszłej niedzieli ilość wypróżnień zwiększyła się z 2-3 do 5 (czyżby LDN przestawał działać?). Do tego zupełny brak apetytu :( – Marcin je, bo wie że musi. Na efekty nie trzeba było długo czekać – waga spadła już do 54,5 kg, zdarzają się też mdłości.

W ostatnich badaniach krwi niby wszystko w porządku (hemoglobina 14,2 , brak oznak stanu zapalnego), jedynie niepokoi mnie bardzo niski cholesterol całkowity ( 93 ! ), a jednak dobrze nie jest.

Czyżby „wina” leżała po stronie psychiki? Cokolwiek zawiniło, maryśka powinna pomóc :) Nie, nie dam Marcinowi skręta, bo po pierwsze jest nielegalny, a po drugie młody chyba nie poradziłby sobie z paleniem. Zamówiłam olejek CBD. Po kilku dniach czytania doszłam do wniosku, że zaszkodzić nie może, nie koliduje z LDN, ani mercaptopuryną, a jest szansa np. na poprawę apetytu, zmniejszenie stanów zapalnych, alergii itp.Jak zwykle, olejek CBD też sobie zaaplikuję i obiecuję zdać relację z efektów.

Jedną z ciekawszych, konkretnych stron o leczniczej marihuanie jest ta: http://medycznamarihuana.pl/wlasciwosci-lecznicze-konopi/ . Polecam poczytać, bo to kompendium wiedzy.