Jeden dzień na hematologii

DSC_0263'

W ubiegły piątek spędziliśmy kilka godzin na hematologii. Marcin miał podawane dożylnie żelazo. Niestety to jedyna forma podania, którą toleruje jego organizm.

Po styczniowo-lutowym krwawieniu wyniki z morfologii znacznie się pogorszyły – spadły hemoglobina i hematokryt, a poziom ferrytyny dosłownie sięgnął dna (niespełna 5 przy normie 30-400). Aż boję się pomyśleć co by było, gdybyśmy w styczniu nie byli na wlewie tego mikroelementu.

Marcin to dordzewianie dość dobrze znosi – całe szczęście, bo kolejna wizyta na hematologii zaplanowana na kwiecień, jeszcze przed świętami.