No i wylądowaliśmy w szpitalu

Około godziny 15:00 zmierzyłam Marcinowi ciśnienie, bo wyglądał dość nieciekawie. Jak zobaczyłam wynik (75/48, tętno 98), to spanikowałam i pojechałam na SOR do Sosnowca. Marcin był tak podenerwowany, że mu to ciśnienie skoczyło do 145/95. Pobrano krew na badania i podano mu kroplówkę. Wyniki nie są tragiczne (dobre też nie są), ale gastroenterolog skierował nas na oddział.

Około 21:00 dotarliśmy do naszej sali i tu bardzo pozytywny szok: gastro w niczym nie przypomina tego oddziału, który pamiętamy sprzed 2-3 lat. Sale wyremontowane, nowoczesne, całe wyposażenie nowe, Nic, tylko leżeć ;)

W najbliższych dniach Marcin przejdzie kilka badań (kolo, gastro itp.). Zobaczymy co z tego wyniknie…

Koszmar powraca?

Dziś rano nogi się pode mną ugięły – w ubikacji krwista papka. :( Już w nocy z czwartku na piątek Marcin pobiegł do ubikacji (a nocne wizyty w wc już od dawna mu się nie zdarzały) i to, co oddał, nieco mnie zaniepokoiło (kolor wskazywał na niewielką domieszkę krwi). Za kilka minut zwymiotował, choć nie jadł niczego, co mogłoby mu zaszkodzić. Wczoraj 3 razy w ubikacji lądowało coś, o wyglądzie kasztanowej papki, a dziś już dokładnie było widać zawartość ciemnoczerwonej krwi – zresztą całość była ciemnoczerwona :(

Boję się, bo nie wiem w którą stronę to pójdzie. Przypomina mi się koszmar, jaki przeżywaliśmy w 2011 i 2012 roku i mam dość.

Zadzwoniłam do Sosnowca. Umówiłam się z lekarzem na poniedziałek rano. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie jechać prędzej. Przechodzimy na miksowane jedzenie, żeby za bardzo nie drażnić jelit.

Dziś mija pięć lat od pierwszej operacji

Zajrzałam dziś do notatek opisujących przełom 2011 i 2012 roku – to był bardzo trudny, żeby nie powiedzieć tragiczny czas. Powtarzające się krwotoki, wymioty, chudnięcie i niemal zupełna bezradność.

Dziś mija pięć lat od pierwszej operacji, po której, jak mówili lekarze, miało już być lepiej. Nie było. Usunięto uchyłek Meckela i fragment jelita. Uchyłek Meckela jest to wrodzony uchyłek prawdziwy jelita krętego, pozostałość przewodu pępkowo-jelitowego (żółtkowego) z życia płodowego. W literaturze często podaje się 2% (lub mniejszą) częstość jego występowania w populacji ogólnej, a jego występowanie wraz z chorobą Leśniowskiego-Crohna, to prawdziwa rzadkość. Cóż, zawsze wiedziałam, że moje dziecko jest wyjątkowe ;)

Piąte rocznice kolejnych operacji miną w lutym i kwietniu. Tak tak… trzy operacje w ciągu zaledwie czterech miesięcy. Nie wiem jak przeżyłam ten koszmar i mam nadzieję, że już nigdy on się nie powtórzy.