Uwaga na krztusiec

Marcin właśnie choruje na krztusiec (alternatywna, dawna nazwa: koklusz). Zaczęło się od lekkiego pokasływania. Potem był ból i lekkie zaczerwienione gardło oraz stany podgorączkowe. Kaszel stopniowo nasilał się, więc konieczna była wizyta u lekarza. Coś słychać w oskrzelach, więc zaordynowano antybiotyk (Zinnat). Po kilku dniach kaszel był tak ciężki, ze Marcin dosłownie zaczął się dusić. Kilkadziesiąt sekund nie mógł złapać oddechu (zaczął sinieć) po czym z wielkim wysiłkiem nastąpił  piszczący/skrzeczący (nie wiem jak to nazwać) wdech. Pojechaliśmy znowu do przychodni. Najpierw badania – morfologia i inne podstawowe, a do tego badanie na krztusiec. Kolejny antybiotyk – tym razem Fromilid Uno i steryd do inhalacji. Kolejne dni były ciężkie, a noce jeszcze gorsze (co godzinę-dwie biegałam do pokoju syna i w czasie napadu kaszlu nakrywałam go kołdrą i otwierałam szeroko okno, gdyż zimne powietrze skraca duszności). Już wiem skąd się wzięła nazwa choroby „krztusiec” – kaszel jest bardzo męczący, suchy – dosłownie sprawia wrażenie jakby człowiek się krztusił (choć nie ma czym). Następna wizyta u lekarza. Wynik badania potwierdził krztusiec. Antybiotyk przedłużony, co przełożyło się oczywiście na ilość stolców (z 2-3 zrobiło się 5-6), mimo zwiększonej ilości pre i probiotyków.

Mijają już trzy tygodnie choroby, a kaszel nadal jest bardzo silny. Na szczęście Marcin już się nie dusi, a liczba moich nocnych wizyty u niego spadła do 1-2.

Najtrudniejszy w tym wszystkim dla mnie był strach w jego oczach, kiedy nie mógł nabrać powietrza. Przy pierwszym epizodzie duszenia się byłam tak samo wystraszona jak on, na szczęście później udało mi się opanować emocje, co przekładało się na większy „komfort chorowania” mojego syna.

Jesteśmy już oboje bardzo zmęczeni, dlatego mam nadzieję, że wreszcie sytuacja wróci do normy i kaszel stanie się na tyle słaby, aby nie wzbudzać strachu. Trzeba jeszcze przywrócić jelita do jako takiego stanu, bo po antybiotykoterapii są w niezbyt dobrej kondycji.

Na koniec moje przemyślenia: czy winę za te ciężkie choroby (teraz krztusiec, w zeszłym roku ospa wietrzna z 40-stopniową gorączką i wysypką na niemal każdym centymetrze ciała) ponosi immunosupresja (lek obniżający odporność przyjmowany na chorobę Crohna) ?