LDN (nisko dawkowany naltrekson) – pierwsza dawka Marcina

Nad wprowadzeniem LDN-u u Marcina zastanawiałam się baaardzo długo, bo były doniesienia o dobroczynnym wpływie niskich dawek zarówno w chorobie L-C, jak i autyzmie. Chodziło mi przede wszystkim o to, czy naltrekson może w jakikolwiek sposób zaszkodzić. Po przeczytaniu wielu stron, prac, opisów badań klinicznych, doniesień osób, które stosują LDN oraz przeprowadzeniu próby na sobie doszłam do wniosku, że zaszkodzić nie może, więc zaczynamy.

Obecny stan:
CHOROBA CROHNA:  4-6 papkowatych (b. rzadko częściowo uformowanych) stolców na dobę, nawracające kilka razy w roku cykle wymiotów, od czasu do czasu krew utajona w stolcu, zdarzają się uciski, gniecenie w nadbrzuszu i mdłości
AUTYZM:  zmienne nastroje, często wybuchy złości, czasem autoagresji, niechętnie mówi – woli gesty, sporo przyruchów i tików, natręctwa typu zamykanie drzwi, układanie sztućców we własnym porządku, poprawianie wycieraczek pod drzwiami itp.

19 września 2015 – pierwsza dawka 2 mg – spał normalnie, o efektach jeszcze nie może być mowy.

LDN – czyli jak zostałam królikiem doświadczalnym

Czytając o LDN (nisko dawkowanym naltreksonie) chciałam jak najwięcej wiedzieć o terapii, szansach na poprawę zdrowia Marcina, ale przede wszystkich szukałam informacji o ewentualnych działaniach niepożądanych. Jedyne co znalazłam, to doniesienia z początków terapii o przejściowych problemach ze snem (zdarzało się niektórym osobom budzić w nocy) oraz o pobudzeniu u dzieci autystycznych, co można było eliminować poprzez regulowanie dawki naltreksonu (działanie terapeutyczne wykazuje dawka między 3 a 4,5 mg na dobę) – można np. zacząć od przyjmowania 2 mg i co kilka dni zwiększać dawkę.

Zanim podam lek synowi, postanowiłam wypróbować go na sobie. Nie mam co prawda żadnych poważnych chorób (a przynajmniej o takich nie wiem), więc nie będzie żadnych spektakularnych efektów, ale kilka przypadłości typu alergia czy nadmierne zmęczenie się znajdzie. Najważniejsza będzie obserwacja czy nie mam nieprzyjemnych objawów po zażyciu LDN.

W środę, 9 września przed snem przyjęłam 2 mg. Roztwór jest gorzki, ale ilość jest tak mała, że połknięcie nie sprawiło mi żadnego problemu, poza tym zapiłam czystą wodą. W czwartek już były 3 mg, w piątek 4, a w sobotę już pełna dawka 4,5 mg . Nic złego się nie dzieje – może zdarzyło mi się kilka razy przebudzić w nocy, ale szybko ponownie zasnęłam. Na razie tyle.

LDN – kolejne informacje

Temat LDN-u drążę już od dłuższego czasu. Dotarłam do bardzo ciekawej strony: http://www.ldnscience.org/

Jeśli ktoś tak jak ja nie zna języka angielskiego, może zainstalować translator online lub „przepuścić” stronę przez google i wybrać „Tłumaczenie strony”.

Są tu opisane różne zastosowania LDN, jest wiele informacji o tym, z czym można naltrekson łączyć, a z czym nie, jakie jest jego działanie, na jakie choroby może pomóc,jakie były przeprowadzone badania kliniczne itp – kompendium wiedzy, dlatego nie będę tu przepisywała i powielała tego, co już napisano.

W Polsce nie są dostępne niskie dawki naltreksonu, dlatego we własnym zakresie należy go dzielić. Najprostszym rozwiązaniem jest rozpuszczanie połowy tabletki czyli 25 mg w 25 ml wody do wstrzykiwań. W ten sposób otrzymujemy roztwór, w którym na każdy 1 ml przypada 1 mg leku, który pobieramy w odpowiedniej ilości strzykawką. Proste i dokładne. Buteleczkę przechowujemy w lodówce do zużycia całości. Oczywiście ważne jest zachowanie czystości – buteleczkę należy wcześniej wyparzyć lub wygotować.