LDN (nisko dawkowany naltrekson) w chorobie Crohna i autyzmie

Już kilka lat temu czytałam o nisko dawkowanym naltreksonie w chorobach jelit oraz innych chorobach o podłożu autoimmunologicznym. Kilka osób z forum jelitowego stosuje ten specyfik (zwykle na własną rękę) – z większym lub mniejszym  powodzeniem. Zastanawiałam się nawet nas stosowaniem LDN u Marcina (zwłaszcza w najcięższym, 2012 roku), ale nie odważyłam się. Kilka dni temu natknęłam się na artykuł o stosowaniu niskich dawek naltreksonu w autyzmie. Potem trafiłam na forum rodziców dzieci autystycznych, którzy opisywali swoje doświadczenia z tym lekiem. I tak zaczęłam czytać, czytać i czytać… Kiedyś czytałam, że nie można przyjmować jednocześnie leków immunosupresyjnych (Marcin bierze Mercaptopurynę) i LDN. Teraz dotarłam do informacji od ludzi, którzy przyjmują je jednocześnie (jeden już ponad 2 lata) i mają dobre efekty – m.in. pełną remisję.

Temat jest bardzo ciekawy.Oto jedna ze stron z informacjami o LDN:            http://www.monitor-polski.pl/cudowny-lek-naltrekson-adepend/

Może ktoś z czytających ma jakieś ciekawe informacje, albo może stosował/stosuje LDN i podzieli się wiedzą oraz doświadczeniami?

Ciągle nie najlepiej…

Od ostatniego wpisu minął miesiąc z hakiem, a wciąż nie jest dobrze. Wymioty na troszkę się wyciszyły, ale znów są, w towarzystwie mdłości i zawrotów głowy. To wraca kilka razy w roku od kilku lat i żadne badania niczego nie wykryły. We wcześniejszych latach zdarzały się podczas takich uporczywych wymiotów hospitalizacje i nic – czeski film. W tej chwili wymiotów nie jest wiele – czasem raz-dwa razy dziennie, czasem raz na dwa-trzy dni. Pewnie dlatego, że daję Marcinowi w gorszych dniach IPP i Zirid. Niestety waga spada. Może nie tak gwałtownie jak kiedyś, ale jednak. Obecnie waży poniżej 57 kg, a było już ponad 59. Ktoś powie: co tam 2 kg. U Marcina zgubić kilka kilo jest niezmiernie łatwo, ale w drugą stronę jest baaaaardzo ciężko.

Stresuję się tak bardzo, że też mi jest niedobrze, a młody jest jak radar – odbiera wszelkie moje nastroje i jest jeszcze gorzej. Koło się zamyka i nie wiadomo co było pierwsze: stres czy wymioty, wymioty czy stres?

Może ktoś z czytających ma pomysł co mam robić, a może ktoś miewa cykle wymiotów tak jak Marcin?