Leczyć czy nie leczyć – oto jest pytanie…

Immunolog, do którego chodzimy od jakiegoś czasu, przepisał Marcinowi Tinidazol na Mycoplasma pneumoniae. Mam jednak sporo wątpliwości. Po pierwsze -  przeciwciała mycoplasma p. są tylko w klasie Igg, po drugie – Marcin nie ma właściwie żadnych objawów infekcji, wreszcie po trzecie – Tinidazol bardzo źle wpływa na chore jelita.

Dużo się naczytałam o długotrwałym leczeniu mycoplazmozy, chlamydiozy, boreliozy itp. Pytanie tylko czy taka wielomiesięczna kuracja antybiotykowa jest Marcinowi bezwzględnie potrzebna? Przeciwciała w klasie Igg zwykle mówią nam o tym, że człowiek miał kontakt z daną bakterią w przeszłości.

Nie wiem co robić. Może najpierw powtórzę prywatnie te badania z krwi, choć do tanich nie należą, a potem podejmę decyzję.

Marcin i dentysta

Marcin i dentysta to na pierwszy rzut oka dwie sprawy wykluczające się, bo odruchy wymiotne, strach itp.itd. Jest jednak pan Tomasz – dentysta którego młody uwielbia, bo… leczy i usuwa zęby pod narkozą (jest też pan Roman – anestezjolog). Problem w tym, że na wizytę u dr Tomasza czeka się około pół roku (to stomatolog na NFZ, bo na prywatnego mnie nie stać).

Od kilku dni Marcina boli ząb, ale musi poczekać jeszcze 2 tygodnie. I tak dobrze, że to właśnie teraz, a nie w zeszłym roku, kiedy zapisywałam go na wizytę. Ech… szkoda gadać.